Wirnik lewituje przy 60 000 obr/min. Dlaczego łożyska magnetyczne wypierają olej z kompresorów?
Koniec z filtrowaniem oleju na kompresorowni
Jeżeli Twój zakład produkuje żywność, farmaceutyki albo elektronikę, wiesz dobrze, ile kosztuje utrzymanie sprężonego powietrza w klasie „Oil-Free”. Tradycyjne turbosprężarki wysokoobrotowe opierają się na hydrodynamicznych łożyskach ślizgowych. Wymagają one potężnych pomp olejowych, chłodnic i hektolitrów oleju, który mimo najlepszych uszczelnień i tak potrafi „plunąć” w układ, niszcząc partię towaru.
Światowi producenci (jak Danfoss Turbocor czy SKF) rozwiązali ten problem definitywnie, przechodząc na Aktywne Łożyska Magnetyczne (AMB – Active Magnetic Bearings).
Zamiast leżeć na filmie olejowym, kilkusetkilogramowy wał wirnika dosłownie lewituje w powietrzu. Dookoła wału rozmieszczone są elektromagnesy sterowane w czasie rzeczywistym. Czujniki wiroprądowe skanują pozycję wału 10 000 razy na sekundę. Jeśli wał odchyla się o mikrometr, sterownik natychmiast zwiększa prąd w odpowiedniej cewce, „przyciągając” go z powrotem na idealny środek osi.
Zysk dla UR? Brak tarcia fizycznego oznacza, że kompresor może wejść na 60 000 a nawet 100 000 obr/min w całkowitej ciszy i bez kropli oleju. Odpada serwis olejowy, wymiana filtrów i drgania od zjawiska Oil Whirl. Co więcej, wbudowany sterownik od razu działa jak najdroższy system Condition Monitoring – widzi każdą, nawet najmniejszą asymetrię masy na wirniku.
Na podstawie publikacji: ASME Turbo Expo Reports, SKF Magnetic Bearings, materiały wdrożeniowe Danfoss.




